Niestety nie poczulem z tego satysfkacji,dlatego nastepnego dnia, juz po "wieczorku" pozegnawczym z miedzynarodowa** ekipa, ,o 1 w nocy spakowalem plecak i poszedlem na mala drzemke z mysla: "Jutro ide sam".
3.50 pobudka i od razu pod piekelnie zimny prysznic(nigdy nie pilem kawy).Po 2,5 godzinie snu nie mozna byc przytomnym. Chlodna woda byla jedynym rozwiazaniem
Kaloryczne sniadanie ...
...i w droge - na dworzec, dalsza relacja z tego dnia w opiscie pod zdjeciami.
** Bralem udzial w miedzynarodowym, wolontariackim projekcie(EVS)na Slovacji ("Odbudowa Tatier", "Dobrovolnici pre Tatry".) Ekipa z ktora pracowalem byla jedna z najfajnieszych ekip z jaka mialem przyjemnosc pracowac. Nie przeszkadzalo nawet to, ze byli to ludzie z 8 krajow Europy:) Wyjazd tak sie rozkrecil, ze nikt nie chcial wyjezdzac, a praca w takim zespole byla wielka satysfakcja i radocha. Potwierdzeniem tego moze byc fakt, iz.Przedwczoraj z Bialegostoku wyjechala Wegierka z Gdansczanka, a wczoraj Czeszka:)-pozdrowienia dla Biby(HU), Gosi(PL) i Hani(CZ)
Page: [1] [2] |
||||